W domu wszystko tak samo, jak dawniej. Jakbym nigdzie nie wyjeżdżał. Przyjechałem do domu, spotkałem się z bliskimi i najlepszą przyjaciółką, a następnego dnia poszedłem na uczelnię. I tyle. Każdego dnia nauka, nauka, nauka.
Po powrocie do codziennego życia zrozumiałem, że stało się ono już niecodzienne. Mój tryb dnia wciąż ciągnie w stronę amerykańskiej strefy czasowej, a we śnie ciągle widzę ludzi i miejsca z tamtego, innego życia. Po miesiącach uświadamiasz sobie, że niby nie jesteś już kucharzem, a studentem, że wokół nie ma Rumunów czy Amerykanów, a Rosjanie i Uzbecy, że zielone banknoty w portfelu to nie dolary, a sumy. I gdybym miał teraz możliwość, wróciłbym do 4 czerwca, kiedy to wszystko się zaczęło. I szczerze mówiąc, niczego bym nie zmieniał. Przeżyłbym wszystko od nowa dokładnie tak, jak było. W końcu to było 18,5 unikalnych tygodni, podczas których zwiedziłem 11 stanów, wpadłem w długi i je spłaciłem, skaleczyłem palec i się wyleczyłem, ugasiłem pożar (tak, o tym nie opowiadałem), wykąpałem się w dwóch oceanach, spotkałem tyle narodowości, zobaczyłem wiele bardzo pięknych i po prostu ciekawych miejsc. A także dowiedziałem się, że Amerykanie są na swój sposób dziwni, bo można u nich w zwykłym sklepie kupić maczetę o długości 45,7 cm za $8,99. Nie, no to jest normalne? :)
Nie chcę powiedzieć, że tutaj jest gorzej. Nie. Dom to dom. Dom zawsze będzie słodkim domem. Ale możecie zapytać, gdzie chciałbym spędzić każde kolejne lato w swoim życiu. Choć odpowiedź już znacie.
I'd rather be in Glacier national park.
I po co ja to wszystko pisałem? Nie mam pojęcia. Niestety miałem mało czasu, bo o blogu dowiedziałem się zaledwie 2 dni temu, więc ostatnią dobę spędziłem przy laptopie, bez przerwy pisząc i wspominając swoje historie. Włożyłem całą duszę w to, żeby opowiedzieć te wydarzenia. Choć nie w całości, to jednak jakąś część. I chcę wierzyć, że wszystkie moje błędy, wynikające z tego oszołomienia, które czułem przez emocje, pomogą nowicjuszom programu być bardziej ostrożnymi i nie powtarzać ich.
Pamiętajcie, że jedziecie do obcego kraju, gdzie jesteście zdani na siebie i będziecie musieli odpowiadać za swoje czyny. Za każdy swój czyn. Na tym polega samodzielność.
Ale mimo wszystko, jeśli nagle coś zmajstrowaliście i czujecie, że słabniecie... Oto dla was najważniejsza Rada nr 21: Nigdy nie myślcie o tym, żeby się poddać.
To be Continued.



