W dniach, kiedy miałam wolne tylko pół dnia, zazwyczaj chodziłyśmy z przyjaciółkami na plażę albo odwiedzałyśmy wydarzenia organizowane dla turystów – „Air-Show”, „Miss America” itp., ale wszystko mogłoby być znacznie ciekawsze, gdybym miała skończone 21 lat, bo wtedy mogłabym odwiedzić wszystkie najsłynniejsze kasyna w mieście, ale w tamtym momencie miałam tylko 20 lat. Ponieważ pracowałam w dwóch miejscach, bardzo trudno było dopasować grafik podróży, więc gdy tylko wypadały wspólne dni wolne, z przyjaciółkami starałyśmy się od razu gdzieś wyjechać, albo do pobliskiego Ocean City, albo do Nowego Jorku czy Filadelfii. Ta ostatnia na zawsze pozostanie w moim sercu, w tym mieście jest mnóstwo muzeów, po których można chodzić bez końca, oglądając płótna słynnych artystów, samo Muzeum Sztuki jest tego warte!!! Pomimo wieżowców i niekończącego się strumienia ruchu, atmosfera w mieście jest spokojna, na ulicach ludzie grają w wielkie szachy i warcaby, przesuwając je całym ciałem, w mieście znajduje się również bardzo wiele uniwersytetów i zabytków historycznych..
Bliżej połowy sierpnia zaczęłam „obijać się” i zwolniłam się z drugiej pracy, żeby więcej podróżować i opalać się. Tak się złożyło, że znajomi mojej znajomej mieszkali i pracowali w Connecticut i zaproponowała mi, żebym pojechała tam na kilka dni. Oczywiście zgodziłam się, tym bardziej że zawsze interesowało mnie układanie trasy. Postanowiłyśmy pojechać przez Nowy Jork pociągiem, w tym celu musiałyśmy dotrzeć do Grand Central, na szczęście znajduje się on kilka przecznic od dworca autobusowego i szybko go znalazłyśmy (JEŚLI BĘDZIECIE W GRAND CENTRAL – KONIECZNIE SPOJRZCIE NA SUFIT, JEST NA NIM PRZEDSTAWIONE GWIAŹDZISTE NIEBO ZE ZNAKAMI ZODIAKU). Po dotarciu do samego miasta – Clinton, byłam trochę rozczarowana, wydawało mi się bardzo nudne, a woda była zimniejsza, ponieważ stan znajdował się bardziej na północy.
Po powrocie i przepracowaniu jeszcze około tygodnia, zebrałyśmy się z przyjaciółmi na wyjazd nad WODOSPAD NIAGARA, wycieczkę organizował rosyjski chłopak minivana, dotarliśmy do niego w około 8 godzin, ale przez cały ten czas nie mogłyśmy normalnie zasnąć, bo było bardzo ciasno. I oto dotarliśmy, zapłaciliśmy za wstęp, trzeba zaznaczyć, że opłata za wstęp obejmuje również bezpłatne zwiedzanie muzeum, akwarium i co najważniejsze – MOŻNA PRZEPŁYNĄĆ SIĘ PROMEM!!!! Jak tylko zobaczyłyśmy ten piękny widok na Kanadę i wodospad Niagara – całe nasze zmęczenie utonęło w Rowie Mariańskim!!! Mój zasób słownictwa nie wystarczy, by opisać wszystkie te uczucia zachwytu, których tam doświadczyłyśmy!!! Prawda, nie obyło się bez śmiesznych momentów, na przykład w tym miejscu jest bardzo dużo kanadyjskich flag i w pewnym momencie robi się ich tak dużo, że moja przyjaciółka oświadcza: „Przekroczyłyśmy granicę z Kanadą, teraz nas aresztują i będziemy miały ogromne problemy”, ja na wszelkie sposoby staram się ją uspokoić: „Kanada jest w drugą stronę, nie można tak po prostu wziąć i przekroczyć granicy”, ale ona nie uspokaja się, na złość nam jeszcze trochę zabłądziłyśmy i wokół nie było nikogo, w końcu, cudem wydostając się stamtąd, żeby uspokoić przyjaciółkę, pytam policjanta: „Gdzie znajduje się granica z Kanadą?”, na co on odpowiada: „Znajduje się na moście i do tego jeszcze trzeba przejść kontrolę paszportową”, w tym momencie odwracam się do przyjaciółki i z nutką sarkazmu pytam: „No i co? Byłaś w Kanadzie? Teraz nawet nie będziesz miała czym się pochwalić!”.
Moje pozwolenie na pracę kończyło się i zostało 1,5 tygodnia do odlotu, więc postanowiłam pojechać do przyjaciół rodziców i spędzić pozostały czas u nich, mieszkali niedaleko Waszyngtonu, więc umówiłyśmy się na spotkanie w Waszyngtonie i obejście lokalnych atrakcji na National Mall i oczywiście zobaczenie Białego Domu!!! W jeden dzień oczywiście nie da się wszystkiego obejść, nie wchodziłyśmy do muzeów (dla notatki, są bardzo interesujące, a większość z nich jest bezpłatna), a do tego tak się złożyło, że dzień wcześniej wandale pomazali pomnik Lincolna, więc na wszystkich zdjęciach są obecni pracownicy czyszczący go....
Tak więc kolejne 1,5 tygodnia spędziłam odpoczywając w małym miasteczku, gdzie jedyną rozrywką były zakupy, było tam bardzo dużo sklepów typu outlet jak TJ-MAXX i MARSHALLS, i nie mogłam przejść obok butów CK za 7$, bluzek MK za 15$ itp. Wracając do domu miałam 2 walizki po 24 kg, bagaż podręczny o wadze 10 kg, osobno plecak i laptopa, i to wszystko ciągnęłam sama z Waszyngtonu do JFK!!! Ale myśli o tym mnie nie niepokoiły, bardzo martwiłam się, że tak i nie pojechałam na Zachodnie Wybrzeże, tak i nie zobaczyłam swojego marzenia – Golden Gate Bridge w SF!!! (Prawdopodobnie było to z kilku powodów: brak pieniędzy, strach, poza tym nikt z moich przyjaciół nie zamierzał tam jechać, albo nie mogłam pojechać z nimi w tym okresie). Dopiero po oddaniu bagażu uświadomiłam sobie, jaką drogę przebyłam, jakie doświadczenie zdobyłam i że już za 20 godzin zobaczę swoich ukochanych i bliskich ludzi, za którymi bardzo tęskniłam przez cały ten czas!




