Po powrocie do Londynu 25 maja trafiłam na święto państwowe - Bank Holiday. Mimo to wiele muzeów było otwartych, odwiedziliśmy kilka z nich, pospacerowaliśmy po Hyde Parku i odkryliśmy jeszcze nieprzetarte szlaki w centrum miasta. Od wtorku znów zaczęły się zajęcia, na które wciąż chodziłam z wielką przyjemnością. Czasami Sarę zastępował David, zajęcia z nim były równie ciekawe - David ma świetne poczucie humoru i niestandardowy styl nauczania.
Dni mojego pobytu w Londynie szybko dobiegały końca, a ja wciąż nie zdążyłam odwiedzić wszystkich miejsc w mieście, które mnie interesowały. W piątek, w ostatnim dniu mojej nauki, w szkole odbył się test, którego wyniki bardzo ucieszyły zarówno mnie, jak i Sarę; zauważyła ona, że gdybym została dłużej, z pewnością zostałabym przeniesiona do grupy na wyższym poziomie. W każdy piątek nauczyciel rozmawiał osobiście z każdym uczniem, analizując proces nauki i pomagając zrozumieć, na jakich aspektach należy się skupić. Dostałam również certyfikat ukończenia kursu, z tego dokumentu jestem teraz bardzo dumna! :)
Niezwykle smutno było opuszczać Anglię, to jednak zupełnie inny świat, niezwykły i przyciągający. Cieszę się, że pewnego dnia zdecydowałam się pojechać, nie żałowałam tego ani przez sekundę. Na zakończenie chcę powiedzieć, że fakt, iż mój kolejny urlop (który zacznie się dosłownie za dziesięć dni) spędzę właśnie w Londynie, mówi sam za siebie! :)
