Pewnego dnia Jem i Sasza przyjechali do pracy na pięknych, nowych rowerach. Z przyjemnością chwalili się nam swoim nabytkiem. Ale jakie było nasze zdziwienie, gdy Sasza oznajmiła, że nie zamierza płacić za niego ani centa. Kupiła ten rower w Walmart (to taki duży hipermarket, podobny do O'Key czy Auchan) za 100 dolarów. Ale za dwa tygodnie Sasza zamierza wrócić do sklepu i wymienić go na nowy. W ten sposób pod koniec lata po prostu odzyska swoje pieniądze, jeżdżąc co dwa tygodnie na nowym rowerze za darmo.
(Weronika na "darmowym" rowerze Saszy)
W Ameryce można zwrócić dosłownie wszystko! Nie smakowały ci płatki ze sklepu? Przyjmą je z powrotem, zwrócą pieniądze, wymienią na nowe i jeszcze dorzucą mnóstwo przeprosin. Produkty nie muszą być zepsute, mogą po prostu nie przypaść konsumentowi do gustu – i to wystarczający powód do zwrotu towaru do sklepu. Ta sama metoda działa zresztą w restauracjach – danie, które ci nie smakowało, zostanie wymienione na inne.
(Oceniam kraba – czy nie jest za mały?)
(Swoją drogą, kraby przygotowane w specjalnym sosie Old Bay to wizytówka stanu Maryland)
Nawet najmniejszy sklepik, tak jak duża firma Walmart, dba o swoją twarz przed klientem; a zwrot towarów, czy to w rzeczywistości, czy przez internet, nie zamienia się w ból głowy, jak to często bywa w Rosji, a w zwykłą, normalną, codzienną procedurę, z której tak łatwo korzystają Amerykanie. Weronice udało się zwrócić do sklepu żelki, które wydały jej się niesmaczne. Nawet przekonała menedżera, żeby ich spróbował, choć i tak dokonałby wymiany:
- "Sam spróbuj! Jak to można jeść?"
- "Tak... faktycznie... jakieś głupstwo..." – skrzywił się menedżer, odgryzając głowę żelkowemu misiowi.
(Sklep z żelkami)
(Weronika wybiera żelki)
(Opinia klienta)






