Często żyjemy i nie zastanawiamy się nad tym, jak pracować i jak mądrze wydawać zarobione pieniądze, ale tylko do momentu, gdy sami stajemy się dorośli. Przyjeżdżając do Ameryki, zupełnie sama, zdobyłam ogromne doświadczenie, ponieważ szukanie wszystkiego na własną rękę dzień po dniu nie jest łatwe, ale bardzo interesujące. Pierwszego dnia postanowiłam dojść pieszo do hotelu, w którym miałam swój Job offer, i nie miałam pojęcia, dokąd iść ani ile czasu to zajmie. Oczywiście spiekłam się na słońcu, ale po 40 minutach byłam na miejscu. Wtedy wydawało mi się nierealne zapamiętanie wszystkiego, co znajdowało się w hotelu. Gubiłam się i starałam się do wszystkiego przyzwyczaić.
Dni szkolenia, czyli tak zwane treningi, minęły z polską dziewczyną; z trudem mogłam sobie wyobrazić, że kiedykolwiek nauczę się tak szybko robić wszystko, jak należy, i że będę potrafiła korzystać z odkurzacza w Ameryce, który jest trzy razy większy od naszego zwykłego.
Czas mijał, w pierwszych tygodniach wracałam do domu i nie miałam siły nawet siedzieć. Nie mogę powiedzieć, że housekeeping jest ciężki. Jest raczej męczący i odbiera wszystkie siły. Ale dla mnie to była po prostu praca i pod koniec lata nawet się do niej przyzwyczaiłam. Nawet w takiej pracy ciekawie było spotykać przyjezdnych turystów z różnych części Ameryki. Każdy z nich miał swój akcent i swoje nawyki. Z personelem nawiązały się przyjacielskie relacje.







