Opowiem Wam szczegółowo o mojej pracy. Chcę powiedzieć, że miałam ogromne szczęście z pracą! Pracowałam jako sprzedawczyni w małym sklepiku z pamiątkami, gdzie przewijała się masa turystów ze wszystkich zakątków USA. Zespół był bardzo mały i bardzo przyjazny. Czułam się bardzo komfortowo, mimo że na początku byłam jedyną zagraniczną studentką pracującą tam. W połowie lata przyszły jeszcze 2 dziewczyny. Praca wcale nie jest trudna, pensja przyzwoita, godzin w tygodniu dają w sam raz, a nawet więcej!!! Czyż to nie frajda pracować, nie brudząc sobie rąk, a przy tym komunikować się z tak dużą liczbą ludzi.
Lekcja numer 2 - nigdy nie bójcie się bronić swoich praw w pracy! Opowiem o sytuacji, która mi się przydarzyła. Chodzi o to, że w firmie, w której pracowałam, w moim mieście były 2 sklepy, ale zgodnie z umową powinnam pracować tylko w jednym. Ponieważ przez pewien czas brakowało im personelu, pracowałam raz w jednym, raz w drugim. I w końcu miałam tego dość. W jednym ze sklepów od razu nie ułożyły mi się relacje z jedną ze sprzedawczyń... Miałam wrażenie, że ciągle ze mną rywalizuje i nie pozwala spokojnie pracować. W końcu zgłosiłam to najpierw mojemu menedżerowi, a on, po prostu najlepszy menedżer na świecie, od razu zgłosił to właścicielce i stanął w mojej obronie. W rezultacie zebrano nas, wyraziłyśmy wszystkie swoje niezadowolenia i zaczęłam pracować tylko w tym sklepie, w którym powinnam. A najciekawsze jest to, że po tym wszystkim otrzymałam mały awans i, co za tym idzie, wyższą pensję.
Dlaczego o tym wszystkim mówię?! Nie raz byłam świadkiem tego, że pracodawcy nie cenią swoich zagranicznych pracowników, że traktują ich lekceważąco. Jeśli komuś przydarzy się coś takiego, chcę, żebyście nie siedzieli z założonymi rękami, żebyście pamiętali, że macie swoje prawa, a nie puszczali wszystkiego samopas. Sami budujecie swoje najlepsze lato!
Dzięki tej pracy w USA zdobyłam ogromne doświadczenie w komunikacji z ludźmi, odpowiedzialności, a nawet stałam się bardziej pewna siebie! To doświadczenie zostaje teraz na całe życie...




