Rano budzi mnie pukanie do drzwi. Orientuję się, że nie ma jeszcze 8 rano, co oznacza, że mój przyjaciel przyszedł, żeby mnie zabrać i przedstawić pracodawcom. Zakładam najcieplejsze rzeczy, jakie miałam, wychodzę na zaśnieżone ulice miasta, a przyjaciel zabiera mnie na kawę, jak to w amerykańskich serialach. W głowie mi się jeszcze nie mieści, że jestem w Ameryce, że to właśnie to – marzenie.
Po drodze spotykam jelenie. Boże, JELENIE. Przez 3 miesiące spotykałam jelenie, niedźwiedzie, szopy i Bóg wie kogo jeszcze. Ta dzika przyroda przez całe lato szarpała mi nerwy. A jeszcze coś mówią o Rosji!
Wokół mnie góry, słońce igrające na śniegu, mroźne powietrze, które dodaje energii. Kręci mi się w głowie i wciąż nie rozumiem, co się dzieje. Ale pierwsza rzecz, która była jasna od razu – tutaj są zupełnie inni ludzie: są otwarci, przyjaźni, zawsze się uśmiechają i są gotowi pomóc.
Już pierwszego dnia poznaję swoich pracodawców. W restauracji, w której będę pracować jako hostessa, wita mnie menedżer Jay. I od razu myśl: „Typowy Amerykanin”. Nie wiem dlaczego, ale to moje kryterium tylko po wyglądzie. Tego nawet nie da się wyjaśnić. Wesoły mężczyzna, szybko tłumaczy co i jak, puszcza mnie wolno, spotkamy się za kilka dni.
A teraz ujawnia się pochodzenie nazwy mojego bloga. Nazwa jest bardzo dwuznaczna, doskonale zdawałam sobie z tego sprawę. Ale zacznę od jej dosłownego znaczenia.
Moja druga praca to CUKIERNIK. Piekłam te słynne amerykańskie szarlotki i nie tylko, oczywiście! Wszyscy oglądali „Powrót do przyszłości”, prawda? Więc nasz “You need pie” od pierwszych sekund przypomniał mi ten film i tamtejszą kawiarnię. Muzyka w starym stylu, po całej kawiarni rozwieszone tablice rejestracyjne z różnych stanów, obrazki w stylu „Ameryka lat 80.” czy coś w tym rodzaju. Robią mi wycieczkę po małym lokalu, pokazują miejsca moich przyszłych włości, przedstawiają chłopaków i oczywiście nie zapamiętuję ani jednego imienia.
Teraz wreszcie można zadzwonić do bliskich. Pokazujesz wszystkim, że masz śnieg, a im opadają szczęki, cieszą się z tobą, życzą sukcesów i mówią, że wszystko się uda. Jak bardzo chce się w to wierzyć.
Zaczęła się praca na co dzień. Rano - cukiernik, w dzień – hostessa.



