Przyjeżdżając do Ameryki, każdy oczekuje czegoś innego: ktoś chce podnieść poziom angielskiego, ktoś zarobić pieniądze, inni podróżować, ale ja dostałam o wiele więcej - znalazłam wsparcie, którego mi tutaj brakowało, to zrozumienie, którego pragnęłam. Poznałam przyjaciół z innych krajów, z którymi do dziś utrzymuję kontakt, byłam w miejscach, gdzie kręcono filmy i które wszyscy widzieliśmy nie raz na zdjęciach. Tego lata wydarzyło się wiele - różne ciekawe znajomości, śmiech do łez, praca, podróże, alkohol, łzy, koncert Imagine Dragons i Evanescence oraz wszystko to, czego nie da się wyrazić słowami. I właśnie tego lata odnalazłam siebie, zrozumiałam, czego chcę, co kocham i kogo, zmieniłam swój światopogląd..) Chciałabym, żeby takie lato było w życiu każdego człowieka, bo to jak wyjście z rutyny i po prostu czucie świata i siebie, jednym słowem - życie! Lato w USA to nie tylko podszlifowanie języka, podróże, pieniądze - to wasze zmiany, nowe postrzeganie świata oraz zrozumienie siebie i tego, do czego jesteście zdolni.. Mam nadzieję, że moja mała wypowiedź znajdzie oddźwięk w sercu osoby, która waha się, czy jechać, czy nie, i zdecyduje, że warto spróbować, bo tylko szaleniec odmówiłby takiej możliwości!



