Vegas zostało wybrane przypadkiem i dla Antelope Canyon. No i żeby odhaczyć punkt na liście. I to odhaczenie udało się znakomicie.
Tysiące ludzi przyjeżdża, by zanurzyć się w atmosferze luksusu i udawanego patosu. Wydają szalone pieniądze, licząc na więcej, albo pokazując, że mogą sobie na to pozwolić.
Na ulicy panuje atmosfera nastolatków, którzy dorwali się do alkoholu i rozpusty.
Ale wewnątrz szykownych hoteli wszystko jest jak w Ocean's Eleven: mężczyźni w nieprzyzwoicie drogich garniturach obejmują swoje damy w designerskich sukniach, przegrywając pieniądze przy stole do pokera. Lalki wydające ich pieniądze w markowych butikach. I my, zachwyceni tym blaskiem.
Ale jest mała wysepka dziecięcej radości - fontanny Bellagio. Nie mogłam oderwać wzroku, oczy mi błyszczały, a z twarzy nie schodził szczęśliwy uśmiech. Tony wody rytmicznie tańczyły w rytm All that jazz, wywołując powszechny zachwyt.
Ale o świcie bajka się kończy, a rzeczywistość uderza w zamroczoną głowę.




