Jedzenie tak, jak jesteśmy przyzwyczajeni (gotując samodzielnie) – tutaj jest drogie. No, jak na białoruskie standardy drogie. Oczywiście porównywanie naszych cen produktów z amerykańskimi to to samo, co porównywanie pensji. Dla osoby, która tu mieszka, według lokalnych standardów jest bardzo tanio. Jesteśmy przyzwyczajeni do objadania się w stołówce za 5 rubli (2,5$).
Amerykanie sami nie żywią się fast foodem (te stereotypy...), tylko jedzą proste dania, a la ziemniaczki z kurczakiem czy makaron z mięsem mielonym.
Koszt zależy również od stanu, ponieważ do ceny końcowej doliczany jest podatek, a nie jak u nas, gdzie jest już wliczony w cenę. Ale nie wszystkie produkty są drogie, wręcz przeciwnie, są takie, które są tańsze niż nasze.
Oto przykład lokalnych cen najpopularniejszych produktów:
Mleko – 1,99$ za 1,5 l
Jabłko – 1,5$ za 450 g
Jajka – 3$ za dziesięć
Jogurt – minimum 1,5$
Banan – 69 centów za sztukę, ale za to mango 65 centów
Baton – od 1,5$
Woda – 80 centów za 3 l
Parówki – od 1$ za 8 sztuk (nawet mięso jest w składzie)
Jeśli chodzi o kawiarnie, to średnio około 10$ na osobę, jednym z plusów są ogromne porcje, które wystarczają od razu na dwie osoby.
Czym się żywimy?
Niestety w naszym pokoju brakuje kuchenki, więc jeśli chcemy coś przygotować, robimy to w mikrofalówce. Jednym z najtańszych i całkiem zdrowych sposobów odżywiania jest spożywanie półproduktów. Mogą to być zarówno konserwowe pierożki z sosem pomidorowym, jak i pełnowartościowa porcja. Zaskakujące, że przed przyjazdem do USA nigdy nawet nie patrzyłam na takie jedzenie, ale tutaj jest to dość popularny sposób odżywiania. Ciekawe, że skład takich porcji jest dość czysty, jakieś przyprawy i dodatki są czysto roślinnego pochodzenia. Koszt takich porcji to około 1,5$ za jedną. I powiem wam szczerze – to jest smaczne. Również osobnym plusem jest dostępność skoncentrowanych zupek. Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo chcę, żeby u nas też takie sprzedawali! To po prostu mocno wygotowana zupa, którą trzeba rozcieńczyć wodą i podgrzać: buliony z kurczakiem i warzywami – osobna miłość :)
Także dzięki takim warunkom nauczyłam się gotować w mikrofalówce. Omlet, pierożki, kurczak, makaron z parówkami również są obecne w naszej diecie, chociaż zajmuje to więcej czasu niż po prostu podgrzanie porcji.
Nasz zwykły jadłospis:
Śniadanie: Płatki/musli z mlekiem + kawa/herbata z kanapką
Obiad: zupa + porcja + warzywa
Kolacja: Porcja + warzywa + jogurt
W efekcie dziennie wychodzi około 8$ na osobę.
Czasami sprawiamy sobie ogromnego kurczaka z grilla w sklepie (5$) i urządzamy sobie święto białka.
I patrząc na swoje odżywianie, cały czas zadaję sobie pytanie, gdzie jem lepiej: w Mińsku – z jednym posiłkiem dziennie, nadrabiając różnymi śmieciami, czy tutaj – ze stabilnym (!) 3-razy dziennie odżywianiem?

