-
Amerykanie chodzą po domu w butach. Tak, okazuje się, że to nie tylko w filmach. Nie mają pojęcia kapci czy „chodzenia boso po domu”, zakładają buty za każdym razem i w nocy do toalety idą niemal „na obcasach”

-
Cena na metce nie jest taka sama jak przy kasie. Jest wyższa ze względu na podatek, który nie jest wliczony w cenę.
-
Apteka to nie tylko miejsce, gdzie sprzedaje się leki. To zazwyczaj duże pomieszczenie, które obejmuje artykuły gospodarstwa domowego, żywność i oczywiście preparaty medyczne.
-
Woda pitna z kranu. Dobra oszczędność. To uczucie, kiedy dowiedzieliśmy się o tym dopiero po miesiącu pobytu

-
Produkty spożywcze można zwrócić do sklepu. Nie smakowały ci czekoladowe pączki? Pokaż paragon w sklepie i przygotuj się na zwrot pieniędzy.
-
Stale włączona klimatyzacja (na max!), lód w każdym napoju, zawsze.
-
Miesiąc/Data/Rok. Wydaje się to nieistotne i nieważne – ale nie wtedy, gdy siedzisz na recepcji i za każdym razem wypełniasz formularze wjazdowe

-
„Jak się masz?” w Ameryce jest jak „Cześć”. I za każdym razem, gdy ktoś przechodzi obok ciebie, mówisz „dobrze, dzięki, a u ciebie?”, „świetnie, dzięki, a u ciebie?”, „mam się świetnie, a ty?”, no wiecie...)
-
Wybór w sklepach. Jest. Ogromny. Jest tu około 30 rodzajów mleka. O płatkach śniadaniowych nawet nie wspomnę. Cały dział po obu stronach tylko dla nich. A powiedziano nam, że to jeszcze mały sklep... Duże samochody (Mini Cooper to u nich naprawdę małe auto w porównaniu z resztą), duże porcje (jedna porcja wystarczy dla dwóch osób, jeszcze weźmiesz ze sobą), duzi ludzie, niestety to nie mit, a prawda. Co trzeci Amerykanin cierpi na otyłość. I nie jest po prostu „gruby”, ale naprawdę otyły.
Co zrobiło na tobie największe wrażenie? Czy wiedziałeś o tym wszystkim wcześniej?



