Grand Canyon, Antelope Canyon i Horseshoe Bend były kolejnymi punktami naszej podróży.
Każdy kanion jest zachwycający na swój sposób, ale do ich stworzenia matka natura potrzebowała tych samych zasobów – wody, piasku, wiatru i wielu lat, dzięki którym możemy podziwiać tak fascynujące i hipnotyzujące widoki.
Zwłaszcza gdy stoisz na krawędzi, czujesz całą potęgę i siłę natury.
Jest ona tak niepowtarzalna, że nie znajdziesz dwóch takich samych ujęć – każde z nich jest unikalne.
Nie da się tego opisać słowami, nie da się tego oddać na zdjęciach. Trzeba to po prostu poczuć na własnej skórze.
Antelope Canyon nie bez powodu tak się nazywa. Kiedyś biegały tam antylopy. Co ciekawe, gdyby nie wiedzieć, że ten kanion znajduje się pod ziemią, nie dałoby się go znaleźć.
Jest tak niepozorny (jak szczelina w ziemi), że przyciąga jeszcze bardziej.





