W pierwszych tygodniach wymyślaliśmy wszystko, żeby "zarobić trochę kasy". Opowiem o kilku wybitnych sposobach))
- Udział w badaniach medycznych.
Opcję tę znaleźliśmy z Jurką (sąsiadem Koli, u którego spałam pierwszej nocy) na craigslist. Okazało się, że preferują tylko byłych narkomanów i osoby HIV-pozytywne. Ale i tak postanowiliśmy zadzwonić. Zadali nam około 20 pytań dotyczących zdrowia, złych nawyków, ilości spożywanego alkoholu i częstotliwości zażywania narkotyków... Mnie nie przyjęli, jednego z naszych chłopaków zaprosili, ale ostatecznie nie poszedł. Z Jurką pojechaliśmy do tej organizacji na badania na HIV, to była osobna, bardzo zabawna historia. Nie tylko pobrali nam krew za darmo, ale też przeprowadzili pogadankę wychowawczą na temat tego, co można robić, a czego nie... Jurka rozmawiał z jakimś facetem, szybko go wypuścili, zapytali tylko, czy ma jakieś pytania. Mnie natomiast "przesłuchiwał" ogromny czarnoskóry mężczyzna z tatuażami.
"Powiedzcie mi, proszę, jak wirus przenosi się przez seks analny??? Nie, wy nie do końca rozumiecie, ja wam teraz wyjaśnię!!! Czy myjecie zęby przed seksem oralnym??? Co??? Nie myjecie??? Jak dobrze!!! Nigdy nie wolno tego robić!! A pozwólcie, że pokażę wam jeszcze zdjęcia... nie, musicie spojrzeć..." i wciskają mi zdjęcia genitaliów afroamerykańskiego mężczyzny, wydrukowane na formacie A3, pokryte jakimiś owrzodzeniami. Myślałam, że stamtąd nie wyjdę... oto jak dbają o zdrowie pacjentów!
Nawiasem mówiąc, krwi nie można oddawać za pieniądze, robi się to tylko w ramach aktu dobrej woli... niestety(((
-
Sprzedaż komórki jajowej. 5000 dolarów. Komentarz zbędny.
-
Darowizny.
Jeden z moich sąsiadów przez kilka tygodni siedział na ulicy na skrzynce i sprzedawał latarki. Legalnie. Ponieważ nie podawał ceny... "dajcie ile możecie"... a pieniądze trafiały do słoika z napisem Donations. Ostatecznie tę działalność zamknięto, przypuszczamy, że dlatego, iż jednak podawał cenę. Głupi Japończycy nie rozumieją, co to znaczy donations, i łatwiej im powiedzieć "1 dolar", niż tłumaczyć, że mogą wziąć latarkę i dać tyle, ile mogą... tak to się skończyło.
Bransoletki. Ten temat również odnosi się do darowizn. Widząc, jak łatwo Vanka zarabia kasę, siedząc na krześle 3 godziny dziennie, postanowiłam nawlec bransoletki i też sprzedawać je jako darowizny... koraliki kosztują grosze... a jednak nie. Pojechałam do Chinatown i dowiedziałam się, że jeden koralik kosztuje dolara... nie rozumiem, jak to możliwe, że gotowe korale są 3 razy tańsze niż pojedyncze koraliki. W każdym razie pomysł od razu się wyczerpał.
- Rosyjskie show.
Pomysł zrodził się u Saszy. On też go zamknął. Choć mogło być zabawnie... nasze dziewczyny, które tańczą na ulicy w rosyjskich strojach ludowych (jard materiału kosztuje 3$), magnetofon z naszą Kalinką-Malinką i pudełko z napisem "Darowizny na zjednoczenie Związku Radzieckiego"... mamy tu przedstawicieli wszystkich byłych republik WNP. Byłaby prawie prawda....
Krótko mówiąc, wszystkie te przedsięwzięcia zakończyły się fiaskiem... i kontynuowaliśmy poszukiwania normalnej pracy))
