Cześć wszystkim! Chcę od razu powiedzieć wiele rzeczy. Słuchajcie! Ludzie! To oczywiście „TAK!!!”. Może to minie, ale na razie bardzo mi się tu podoba!!! Ten tydzień spędzam na pełnym luzie. Spacerujemy, zabierają nas na wycieczki. A potem będę szukać mieszkania i pracy. Jest nas sześcioro: trzy dziewczyny i trzech chłopaków. Wszystkich nas zakwaterowali (niewiarygodne!) w jednym pokoju (a myślałem, że przyjadę i będę miał cały pokój dla siebie). Ale ekipa jest fajna, sympatyczna. Swoją drogą, wszystkie moje posty piszę w hostelu na moim głupim, starym i mocno doświadczonym przez życie laptopie. Potem kopiuję je na pendrive'a i zanoszę do biura CACTS, bo tylko tam jest internet. Ale co innego, gdy on jest i działa normalnie, a co innego, jaki on jest tutaj. Po pierwsze, jest tylko na jednym komputerze. Po drugie, ten komputer to straszny muł, a internet ciągle zrywa. Po trzecie, nie ma tam „Windowsa”, tylko nieprzyzwyczajony „Ubuntu” (podczas gdy na innych komputerach w biurze z jakiegoś powodu jest Windows). No i tak. A przeglądarka też działa fatalnie, przekręca mój tekst w niezrozumiałe konstrukcje. Dzisiaj, chodząc po sklepach i patrząc w gazecie na ceny mieszkań, po raz kolejny przekonałem się, że wszystko kosztuje tu dokładnie tyle samo, co w Czelabińsku. Jeden do jednego! I tylko banany, jeśli przeliczyć ceny na ruble, wychodzą dziesięć-piętnaście taniej. A arbuzy – wręcz przeciwnie. We wszystkim innym – żadnej różnicy! To jakoś... nawet zaskakujące! Swoją drogą, na palmach nie ma bananów (mam nadzieję, że tylko na razie). Inaczej co chwilę zapominałbym, że jestem człowiekiem i zamieniłbym się w małpę ?O0 Zrobiłem ze sto zdjęć. Oto kilka z nich. Interesujące? Wszystkie zdjęcia są miejskie: w centrum (wieżowce), w parku De Waal (kwiaty i ptak), na Waterfront przy hipermarkecie „Victoria Wharf” (wygięty pistolet i droga z palmami) oraz w Gardens (dzielnicy, w której na razie mieszkamy – domki i drzewa w mglistej oparze). Pogoda? Wczoraj było ciepło, a dzisiaj jak w Czelabińsku: deszcz i cała reszta. Nic nie szkodzi, wiosna dopiero się zaczyna! Do grudnia powinno się ocieplić (jak to świetnie brzmi: do grudnia powinno się ocieplić!). Więc trzeba ryć ziemię – szukać pracy. Bo nie byłoby fajnie wracać do Rosji na mrozy. Zgadzacie się?! 24 września 2008. PODRÓŻ PO POŁUDNIOWOAFRYKAŃSKICH WINNICACH I MIEJSCU SEROWARNI. Degustacja-degustacja. Popróbowałem różnych serów, ale ostatecznie „Gouda” okazała się najsmaczniejsza. Ale mimo wszystko – było zabawnie. Nawet degustacja win przebiegła całkiem ciekawie. Rozumiem oczywiście, że jakiś inny alkoholik (albo po prostu koneser) na moim miejscu oszalałby ze szczęścia, degustując tak drogie i różne wina. Ale dla mnie i tak są zrobione ze zgniłych owoców i śmierdzą tą samą zgnilizną. Ale oczywiście nie cuchną. A poza tym wszystko jest tak pięknie podane, że po prostu ciekawie jest wziąć udział w tej całej grze-ceremonii. I nawet wypiłem trochę wina (resztę wylałem do śmieci). Co mi się podobało w dzisiejszym dniu – to pojeździć, zobaczyć przedmieścia. A wokół Kapsztadu jest ich pełno. Zasadniczo są całkiem małe. W centrum – ładne i wygodne. Na obrzeżach... no... różnie. Myślę, że Afryka ma jeszcze długą drogę rozwoju. To nie jest ustabilizowana i przystosowana do wszystkiego Europa czy Ameryka. Komfortu nie można im odmówić (choć i one mają swoje ciemne strony. Ale nie o tym mowa). Ileż w Afryce piasku! Cała gleba jest dosłownie nim przesiąknięta! Wiecie, Afrykańczykom należałoby postawić pomnik za to, że nie tracą nadziei na życie wśród tego piasku, wykorzystują go tak, by z wady stał się zaletą. Muszę być do szpiku kości Rosjaninem, przesiąkniętym naszą naturą, jestem jakby jej częścią, skoro tak rozumuję. Nie bez powodu istnieje opinia, że człowiekowi najlepiej żyje się tam, gdzie się urodził. Ponieważ w całej otaczającej go naturze jest wszystko, czego potrzebuje on i jego organizm. Może częściowo dlatego nigdy poważnie nie myślałem o emigracji. No, mniejsza z tym. U mnie gra zwycięska muzyka z jednego z moich absolutnie ulubionych filmów „Rocky Balboa”. To dobrze! To znaczy, że wszystko będzie u nas wspaniale, zgadzacie się?!

