Pytanie 1.
Programy wymiany to wspaniała okazja dla młodych i nie tylko ludzi, którzy są pełni sił i chęci, ale mają mało pieniędzy. A poza tym, programy wymiany najczęściej odbywają się między uniwersytetami, swoją drogą dzięki jednemu z takich programów poleciałem w zeszłym roku do Europy na jeden semestr.
Pytanie 2.
Jeśli mówić o moim doświadczeniu, zauważyłem, że miałem bardzo dużo wpadek związanych z europejskimi pociągami i przeczytacie o jednej z nich. Sprawa miała miejsce w zeszłym roku, byłem studentem z wymiany w Polsce, na samym zachodzie kraju. Ja i moja znajoma wybraliśmy się do wschodniego miasta Oświęcim, żeby pójść na wycieczkę do obozu koncentracyjnego Auschwitz, tak, nasze zainteresowania były specyficzne. Sama droga tam, która zajęła 9 długich godzin pociągiem z miejscami siedzącymi, kosztowała mnie zdrowie mojej piątej klepki. Wycieczka przebiegła normalnie, jeśli tak można poprawnie wyrażać się o obozie koncentracyjnym... Problemy zaczęły się w drodze powrotnej, przyszliśmy na dworzec w Oświęcimiu na 40 minut przed przyjazdem pociągu, swoją drogą ich dworzec był jak z horroru. Potrzebny czas dawno nadszedł, a naszego pociągu wciąż nie było, po 15 minutach czekania zacząłem szukać personelu dworca. Po 10 minutach poszukiwań natknęliśmy się na jednego kontrolera, on nam wyjaśnił, że w systemie był błąd i tak naprawdę kupiliśmy bilety na autobus (chociaż na bilecie było napisane pociąg). Powiedział, że za godzinę będzie drugi pociąg i możemy pojechać za darmo, jeśli chcemy oczywiście, nie mieliśmy wyboru... W tamtym momencie znienawidziłem polskie pociągi i cały ich system transportowy, ale nie było wyjścia, a w tym mieście na pewno nie chciałem nocować. W ciągu godziny my, dwaj Kazachowie w mieście, które w nocy przypomina Silent Hill, siedzieliśmy i próbowaliśmy się rozerwać, poznaliśmy nawet bardzo dziwnego Polaka, który wyglądał jak postać z kreskówki. Do tej pory pamiętam ten zimny peron, gdzie każda minuta trwała jak godzina. Ale nic nie trwa wiecznie i nasz pociąg w końcu przyjechał. Teraz mieliśmy nadzieję, że nie spóźnimy się na drugi pociąg z Krakowa do Bydgoszczy (naszego miasta). Jak mogliście zrozumieć, spóźniliśmy się. Musieliśmy kupować nowe bilety na dwa oddzielne pociągi, żeby dotrzeć do naszego miasta. I tak po dwóch przesiadkach i 14 godzinach w drodze, znowu na miejscach siedzących, w końcu dotarliśmy do naszego akademika. Tak bardzo za swoim akademikiem nigdy nie tęskniłem. Szkoda, że pospać mi się normalnie nie udało, bo następnego dnia miałem samolot do Barcelony, ale to już zupełnie inna historia.
Pytanie 3.
Po tym, jak wróciłem do Kazachstanu, a dokładniej, kiedy moja noga stanęła na ziemi mojego rodzinnego miasta, Uralsk, pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy: "Chcę do USA". Logika była taka: "Byłem w Europie, teraz trzeba podbić Amerykę". Jeśli mówić o realnych powodach, zrozumiałem, że moje miasto jest za małe dla mnie, a poza tym póki młodość w żyłach gra, chce mi się zobaczyć, odwiedzić, dotknąć, spróbować i poczuć. Mój wybór padł na "Work and Travel", bo jedno to podróżować 2-3 tygodnie jako turysta, ale zupełnie co innego, kiedy ty, choćby na 3 miesiące, stajesz się cząstką tego kraju, chłoniesz jego kulturę, zdobywasz nowe znajomości, przechodzisz przez szok kulturowy i przyzwyczajasz się do tego. Jestem człowiekiem wychowanym na amerykańskich serialach "Disney" i "Nickelodeon" (fanom "Big Time Rush" pozdrowienia) i ten program spełni moje marzenie, żeby pomieszkać w USA, zobaczyć te same amerykańskie przedmieścia (gdzie w serialach najczęściej dochodzi do morderstw), pograć w rugby zakładając te ogromne "zbroje", odwiedzić najlepsze miasto świata, Nowy Jork.
Pytanie 4.
Podczas Work and Travel mam nadzieję przede wszystkim zobaczyć i poczuć całe piękno Stanów Zjednoczonych Ameryki, jak przeczytaliście wyżej, to marzenie nastolatka siedzącego wewnątrz mnie. Także, jako nauczyciel języka angielskiego, chcę ulepszyć swój język, zdobyć dobrych przyjaciół. No i oczywiście zarobić wystarczającą ilość pieniędzy i przywieźć bliskim prezenty z Ameryki (klasycznie iPhone'y nowych modeli). A jeszcze mam jeden mały cel, na swoim przykładzie pokazać zalety swojego narodu, być, tak powiedzieć, przedstawicielem Kazachstanu. Jestem pewien, że ludziom z zachodnim myśleniem będzie ciekawie posłuchać lub nawet poznać mój kraj. Obowiązkowo nakupię czekoladek "Kazachstan" i będę tam rozdawał.
Pytanie 5.
Jeśli opisać, jak program pomoże mojej przyszłej karierze, jak mogliście czytać wyżej, jestem nauczycielem języka angielskiego i tutaj wszystko jest oczywiste. Zaufanie do mnie wzrośnie, a ja poćwiczę i stanę się jeszcze pewniejszy w swoich znajomościach języka angielskiego.
Pytanie 6.
Gdybym był szefem wymian, bardzo dużo środków wydałbym na marketing, SMM, reklamę itd. Ponieważ zauważyłem, że wielu młodych ludzi nawet nie wie o większości programów, a przecież możliwe, że to mogłoby w korzeniu zmienić ich życie. Przecież właśnie programy wymiany najczęściej dają ludziom możliwość zrozumienia, czego oni tak naprawdę chcą, burzą stare zasady, pomagają i nawet zmuszają do wyjścia ze strefy komfortu. Jeszcze włączyłbym jak najwięcej wymian zawodowych. Oczywiście i teraz są takie programy, ale najczęściej tak wysyłają studentów wyższych uczelni, nauczycieli, informatyków, lekarzy itd. Dodałbym więcej specjalności i uczynił bardziej dostępnym dla studentów college'ów. Na przykład, żeby przyszli mechanicy pojechali do Niemiec, gdzie mogliby zdobyć praktykę u najlepszych producentów aut lub projektanci, którzy praktykowaliby we Włoszech. A także organizowałbym więcej podobnych konkursów w celu wsparcia utalentowanych młodych ludzi, przecież to tak fajnie dawać możliwość ludziom.
Pytanie 7.
Moim zdaniem za 20 lat programy wymiany staną się bardziej dostępne, mam na myśli cenę i kierunki. Czyli coraz więcej ludzi będzie odkrywać dla siebie ten świat i poszerzać swoje horyzonty, tym samym my jako naród staniemy się bardziej tolerancyjni i kulturalni.
Wierzę, że za 50 lat sponsorów programów wymiany będzie o wiele więcej, innymi słowy staną się powszechne i dostępne dla przeciętnych ludzi. Dzięki temu każdy uniwersytet, college, a nawet szkoła będą miały swoje programy wymiany wewnątrz i na zewnątrz kraju. To znaczy, że ludzie wracając do swojej ojczyzny, będą wdrażać dobre, nowoczesne nowinki i wiele rzeczy zmieni się w pozytywną stronę.
W zakończeniu chciałbym powiedzieć, że programy wymiany to świetna okazja do rozwoju osobistego, trzeba tylko wybrać dobrą firmę. Swoją drogą, ja taką wybrałem ;)



