Wczoraj był mój pierwszy dzień w pracy.... Pytasz, jak dojechałam? Trzy dni na koniach – to dokładnie o mnie!!!!!!
Najpierw szłam 25 minut pieszo. Oczywiście mi wytłumaczono... Ale i tak od razu skręciłam nie w tę stronę, ale ciocia Lena zobaczyła mnie z okna i zaczęła krzyczeć – LENA! Gdzie ty idziesz???? W drugą stronę. Dobrze, że ze słuchem u mnie wszystko w porządku.... Potem poszłam dobrze.. Swoją drogą, w pracy miałam być na 11. Wyszłam o 9.... Idę, a dookoła domy jak z filmów.. Chce się każdy sfotografować!!!!! A dookoła wiewiórki, burunduki biegają i skaczą! Serio! Really! Idę.... Doszłam do jakiegoś skrzyżowania i myślę..... Poszłam w lewo.... Dobrze. Potem przeszłam przez most i nie pamiętam, gdzie iść. W samochodzie siedziała Chinka... Zapytałam ją... Powiedziała mi.... Idę dalej.... Skręciłam tam, gdzie mówiła, a dalej znowu skrzyżowanie... Nie wspomniała o nim... i co robić? Biegnie facet.... Pytam go, a on do mnie – I am from Georgia! I don't know! A ja w myślach – Ale głupi!!!!!! Potem zapytałam jeszcze jednego... Był stąd.... Tak dotarłam do stacji tramwajowej... Kupić bilet. HMMMM! Dobrze, że pracujący tam facet wszystkim pomaga.. I mi pomógł. 3.40 za 2 przejazdy... Wsiadam i jadę do stacji RESERVOIR.... A tam trzeba znaleźć inną linię tramwaju. Jechałam D, a potem potrzebna była B... Idę szukać... Poszłam w jedną stronę.... A tam linia C... Zapytałam faceta, a on powiedział, że wszystko jest w drugą stronę... Miał rację.... Idę, a po drodze czarnoskóry.. Przepraszam! AFROAMERYKANIN! Teraz też jestem poprawna politycznie... A on do mnie – Hi! Sweety! FUUUUUUUUU! Jak najszybciej od niego uciekłam... Potem zapytałam jeszcze 2 osoby i w końcu dotarłam do swojej linii.. Wsiadłam i pojechałam.... Wyszłam akurat naprzeciwko apteki... Mój crazy trip się skończył.. I dotarłam na 10:50..... Dzisiaj wyjdę później, teraz już znam drogę.... Mam nadzieję....

