Cóż... zaczęło się to bardzo spontanicznie. Sam nawet nie spodziewałem się, że wszystko już ruszyło... był koniec listopada 2009 roku, chodziłem na kurs konwersacji z angielskiego. Po kilku tygodniach poznałem dziewczynę, która przypadkiem wspomniała, że wyjeżdża w ramach programu Work and Travel USA... potrzebowałem 3 dni, żeby dojrzeć do decyzji i powiedzieć: "Ja też jadę!" Rodzice przyjęli to jako fakt... sam nie wiem, dlaczego nie było żadnej afery, może dlatego, że już drugi rok mieszkam w akademiku w innym mieście, a może po prostu mi ufają, bo ostatnio nie narobiłem zbyt wielu głupot... i tak się zaczęło... paszport, zdjęcia, opłaty, ankiety i dzika chęć wyjazdu do USA, żeby zrozumieć, dlaczego tam wszystko wygląda inaczej, zdobyć doświadczenie, podszkolić angielski, podróżować i oczywiście zarobić.
