Jak pisałem wcześniej, starego Dimę zastąpił nowy Dima. Pracował jako kelner w domowej restauracji prowadzonej przez byłego obywatela Związku Radzieckiego. Cały personel restauracji składał się z 3 osób: Dima – kelner, Siergiej – kucharz oraz sam właściciel wraz z żoną. Chodziłem tam raz lub dwa razy w tygodniu, żeby pomóc przy zmywaniu naczyń. Za 3 godziny pracy dostawałem od 30 do 50 dolarów, a do tego najadałem się na kilka dni do przodu=) Siergiej gotował po prostu wyśmienicie, jego plow był najlepszym, jaki kiedykolwiek jadłem. Swoim gotowaniem zdobył uwagę wielu klientów, którzy po spróbowaniu raz, nie mogli już jeść w innych restauracjach.
Później, kiedy zostało mi 9 dni życia w Miami, a wynajem hotelu się skończył, przygarnął mnie zupełnie bezinteresownie do swojej restauracji na ostatnie 2 dni, mówiąc: „Restauracja na noc jest do twojej dyspozycji, bierz i jedz, co chcesz. Tutaj w szufladzie leżą moje pieniądze, ale ufam ci. Po oczach można od razu poznać, czy człowiek jest dobry, czy zły”. Oto jacy bywają ludzie=)
W tym czasie trafiały mi się różne dorywcze prace, typu „tragarz” albo „spieszę się, łap pudła, musimy pilnie jechać na pocztę!”. W efekcie po 40 dniach pracy udało się zwrócić koszty programu, a nawet trochę zarobić!


