Nowy Jork, Nowy Jork
Przyjechaliśmy do Nowego Jorku
Wow. Jest oszałamiający! =)) Nie pamiętam dokładnie, co i jak było, ale przeszedłem bardzo dużo pieszo + kupiłem bilet jednodniowy na metro za $5, co okazało się stratą =/ Tego dnia wypiłem cztery litry coli i zjadłem 5 bananów. Zacząłem prowadzić dziennik przychodów/wydatków.
Byłem na Broadwayu, 5th Avenue, Times Sq, w Central Parku przekąsiłem coś na trawie, wśród kilkuset pracowników biurowych i takich samych turystów jak ja oraz wszelkiej maści ludzi. Między ludźmi skaczą wiewiórki, ogólnie miejsce jest piękne, choć miejscami wydeptane. Byłem na Wall Street, nic ciekawego, prawda, że dotarłem tam już w nocy =) Pamiętam tylko ciemne ściany niekończących się wieżowców, ulica przypomina ponury, ciasny wąwóz =) O zachodzie słońca dotarłem do parku na samym krańcu Manhattanu, skąd odpływa darmowy prom na Staten Island. Obejrzałem z daleka statuę z tego promu - prom jest prawie w całości wypełniony turystami, którzy jadą tylko po to, żeby pogapić się na Statuę Wolności =)) Jadą tam, wysiadają i od razu wsiadają na prom powrotny =) Coś mi się pomieszało i nie zdążyłem na prom powrotny. Siedziałem potem na wietrze nad zatoką, próbując zrozumieć, co się dzieje...
Był pomysł, żeby pojechać na Brighton Beach, popatrzeć i wykąpać się (hej, nie myłem się już trzy dni!), ale było za późno, w metrze nikogo nie ma, strasznie daleko jechać. Więc Brighton Beach zostawiłem na drogę powrotną... Ale chce mi się do wody, myślę, że znajdę fontannę i się wykąpię. Przez godzinę szukałem jakiegokolwiek zbiornika wodnego, znalazłem. W rezultacie czarnoskóry policjant dał mi do zrozumienia, że tak fontanny używać nie można =/ Cholera, pójdę umyć się pod zraszaczem do kwiatów! Powiedziane - zrobione =) Przebrałem się w czyste, nastrój znowu dobry. Na Times Square długo robiłem zdjęcia z ośmiornicą =) Fajowa sprawa! Wszyscy wokół są ciekawi, co ja tam montuję na krawędzi śmietnika... =))
Na wieżowcu ogromny pasek informacyjny: "Rosja ogłosiła rozpoczęcie wycofywania wojsk z terytorium Gruzji". Tutaj wielu uważa, że Rosja jest agresorem, w telewizji ciągle to mielą. Krótko mówiąc, o 3 nad ranem zdążyłem na stację Port Authority. Swoją drogą, na noc zamykają wejście dla tych, którzy nie mają biletu. Można nocować, co wielu robi (choć niewygodnie, serce krwawi, kiedy patrzysz na nich, skulonych na torbach, gazetach lub po prostu na podłodze =)). No, ja nie mam czasu testować śpiwora - potrzebuję autobusu do Bostonu. Swoją drogą, kolejka i wsiadanie zajęły tu około godziny, a mając karimatę/śpiwór/rzeczy, można zająć miejsce w kolejce i wygodnie usadowić się z boku =) zamiast tłoczyć się, przestępując z nogi na nogę jak reszta pingwinów =)
Nastrój mam wspaniały!
Droga do Bostonu jest po prostu cudowna, 10 na 10! Świetnie się urządziłem na dwóch siedzeniach, karimata też się przydała, plus w autobusie jest chłodno, a ja przypomniałem sobie, że kupiłem specjalne ciepłe miękkie skarpetki =)) Temperatura, oświetlenie, widoki z okna - w ogóle wszystko - lepiej nie można sobie wyobrazić! Kocham autobusy Greyhound!!

