Boulder, Kolorado
Niedaleko Denver w stanie Kolorado znajduje się miasto Boulder. Słyszałem, że posiadanie tam mieszkania jest dość drogie i prestiżowe. W pobliżu znajdują się ośrodki narciarskie, uniwersytety, mnóstwo sklepów i restauracji, no cóż, jak to zwykle w Ameryce – wszystko, co potrzebne do życia. Ponieważ wszystkie małe miasta są do siebie podobne, tam oczywiście też jest lokalny „Arbat”, gdzie wszyscy spacerują, śpiewają piosenki lub słuchają ulicznych muzyków, kupują sobie i dzieciom balony, colę i lody. Taka mała, ciekawa uliczka. Dużo zieleni, dość kolorowo, jaskrawe flagi, szyldy, wystrojeni ludzie.
Bardzo lubię takie ulice-jarmarki. Tańczysz do muzyki boso grających gitarzystów, na jednym rogu przymierzasz kapelusze, na drugim kolorowe koraliki, fotografujesz z przybliżeniem twarze ulicznych artystów, dzieci czy śmiejących się ludzi, a potem siadasz na jakimś murku, wyciągasz z torby wodę i brzoskwinie, patrzysz w błękitne niebo i myślisz, że życie jest piękne!

