Ogólnie rzecz biorąc, można opowiadać bardzo długo, jest mnóstwo pięknych i pouczających historii...
Teraz kilka przydatnych porad dla nowo przybyłych.
Po pierwsze, kiedy przylatujecie, nie bójcie się nikogo ani niczego, lotnisko to bardzo bezpieczne miejsce. Rozejrzyjcie się uważnie, wymyślcie, jak dojechać do Greyhounda i spokojnie ruszajcie do metra, jedzenie na lotnisku nie jest najlepszym pomysłem – ceny są z kosmosu.
W metrze (wygląda ono oczywiście trochę przerażająco, ale to złudzenie, dla mnie te podziemia stały się bliskie), linia z lotniska biegnie przez Brooklyn, będą stacje nie najlepsze i mogą wsiadać ludzie o bardzo surowych twarzach :) Nie bójcie się ich, zachowujcie się bardzo pewnie, miejcie „kamienną twarz” i cieszcie się widokiem za oknem, mogą podchodzić jacyś psychole albo po prostu czarnoskórzy, nie wstydźcie się z nimi rozmawiać, nie bójcie się, nie pokazujcie, że jesteście tu pierwszy raz i jesteście oszołomieni, mówcie spokojnie i pewnie. Tak, zapomniałem wspomnieć, jeśli zamierzacie zostać w NY na jakiś czas, kupcie bilet okresowy...
Greyhound będzie dla was prawdopodobnie „najbardziej niebezpiecznym” :) miejscem, bo kręcą się tam różne typy, które wyłudzają pieniądze.. Nie warto chodzić szybko i oszołomionym, „stroić się” też nie warto, jedźcie w codziennych ubraniach. Jeśli pamięć mnie nie myli, wychodząc z metra, wchodzicie prosto z peronu do środka Greyhounda, po prawej są kasy biletowe, jeśli trzeba kupić. Ee o ubraniach jeszcze... Drugi raz jechałem z torbą, w której nosiłem zeszyty na uczelnię :) Był tam ręcznik, parę majtek, skarpetki, spodnie i koszulka...
Więc, wychodzicie z Greyhounda, trzeba iść nocować (można noc, nawiasem mówiąc, przeczekać tam, jeśli boicie się wychodzić.. chociaż bać się nie warto), podejdźcie kilka ulic w górę i ruszajcie w prawo – do centrum, po drodze będziecie widzieć hotele, idźcie do nich... W lewo iść nie trzeba – wyjdziecie na 12 Ave, tam nie ma hoteli :) Jeśli przylecieliście rano lub w dzień, pospacerujcie, możecie podejść do 59 St. do parku, tam przekąsić i odetchnąć, jest świeżo i chłodno, spacerujcie wszędzie.. Do Maka też nie warto chodzić, zresztą do wszystkich takich kawiarni... Jeśli jest chęć, poszukajcie w rejonie 5 Ave i 42 do 47 str. China Buffet King czy coś takiego (punkt orientacyjny – wielki czerwony krab – szyld, w tej okolicy). Tam za 12-14$ jest szwedzki stół, można dobrze i smacznie zjeść.
Mieszkanie – kupujcie gazety, dzwońcie, do Brooklynu do Rosjan, w szczególności na Brighton Beach nie idźcie – nic ciekawego, co więcej, ta dzielnica mnie strasznie irytuje, i w ogóle starajcie się mieć z nimi jak najmniej do czynienia, w większości świnie, swoich też oszukują.
Praca, no co mogę powiedzieć... tylko chodzić i szukać, spróbujcie zapytać rikszarzy, oni są w rejonie Central Park – dużo rosyjskich chłopaków, wszystko opowiedzą, praca w zasadzie dochodowa... Pracowałem w http://www.meyersmoving.com/, na stronie są telefony, dzwońcie, dowiadujcie się, pensja była 8$, ale napiwki 50-100$ codziennie, praktycznie gwarantowane.
Najważniejsze, nie bójcie się, nikt was nie zadźga, nie zabije i nie zabierze pieniędzy ot tak, miejcie pewniejszą minę. Polecam spacerować po dolnym Manhattanie, poniżej 12St. są piękne dzielnice, parki, koniecznie trafcie wieczorem do Union Square Park 14-16st.&Park Ave-Broadway. Kolczyk, robiłem na dolnym Manhattanie gdzieś – salonów mnóstwo, 15$ za ucho :) + napiwków nie żałujcie, u tego mistrza, nawiasem mówiąc, na „tablicy honorowej”, wśród innych wisiało własnoręcznie podpisane zdjęcie Filipa Kirkorowa z życzeniami :)
Poruszanie się taksówką – drogo, dokładnej sumy nie pamiętam, ale kierowcy (zwłaszcza czarnoskórzy) bardzo się obrażają i złoszczą, jeśli muszą wydawać resztę :)
Pamiętajcie, na Manhattanie napiwek 15% – to absolutny standard!!!
Jadaliśmy często na Columbus Circle – tam są wspaniałe fontanny, można w sąsiednim sklepie „wziąć” (kupić) jedzenie i zjeść, ciesząc się widokiem na fontannę i otaczającą metropolię.

