Dzisiaj w końcu na mojej stronie przy statusie kontraktu pojawiło się "OK". Hura!) Koleżankom już potwierdzili, teraz ja też będę mogła odebrać swój paszport. Chcę już zobaczyć swoją amerykańską wizę, to takie ciekawe :)
Przygotowanie rodziców do wyjazdu chyba nie poszło na marne, mama już wybiera mi, w czym mam jechać, jakie trampki kupić itd.) Cieszy mnie to :)
I dzisiaj chyba uporaliśmy się z naszymi lotami. Wychodzi na to, że lecimy 5 czerwca z Moskwy do Rzymu, to 4 godziny, tam 1 godzina 40 minut przesiadki i jeszcze 9 godzin 35 minut do Nowego Jorku. Tak, marzenie o spacerze po Rzymie legło w gruzach... No ale przynajmniej jest jakaś pewność.
Chociaż nasze koleżanki, które jeździły w tamtym roku, mówią, że bilety spokojnie mogą jeszcze zmienić. Mam nadzieję, że jednak tak nie będzie, chcę już mieć wszystko ustalone.
A w ogóle to w głowie mi się jeszcze nie mieści, że zostało już tak mało czasu)
I jeszcze jedno – w zeszłym tygodniu pierwszy raz wybrałam się do Starbucksa. Bardzo mi się podobało! Ta atmosfera, ci jakoś nieuchwytnie różniący się chłopcy i dziewczyny przy sąsiednich stolikach, oszałamiający aromat kawy... Cudownie. Pracę zaliczeniową chyba będę pisać tam)))
