Wiecie co, jadłam dziś obiad w salonie i oglądałam telewizję. Nagle ktoś z sąsiadów przełączył na Discovery. A tam leciał program historyczny o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Jakiś facet radosnym głosem opowiadał o tym, jak ginęli ludzie, a na ekranie migały obrazy zniszczonego Leningradu, Odessy, Smoleńska... A ja siedzę w Afryce, obok obcokrajowców i patrzę na to wszystko. Doświadczyłam niesamowitych uczuć. Naprawdę niesamowitych. Widok rodzinnych stron, a do tego w okresie wojny, do której wszyscy Rosjanie odnoszą się z taką czcią... krótko mówiąc, nawet nie potrafię tego przekazać.
Jestem tu dopiero... pff... półtora tygodnia! A już tęsknię. Bardzo za wami tęsknię, moi drodzy! Dziś znów patrzyłam na zachód słońca i myślałam, żebyście choć na minutę byli tu wszyscy ze mną! Wiecie, oglądanie cudów natury jest niezwykle przyjemne. Ale dzielenie się emocjami z tych cudów z bliskimi jest jeszcze przyjemniejsze) Może jestem marudą, ale powiem wam szczerze – jest ciężko. Ciężko jest w samotności)
Rozmowa z rosyjskim człowiekiem to dla mnie prawdziwe szczęście!
Więc tak, tęsknię. I cały czas myślę o Ojczyźnie)
