Leżę w hotelu i wspominam wydarzenia z wczoraj...
Najpierw było lotnisko Wnukowo i mój pierwszy lot. Bardzo mi się podobało latanie, chociaż przez pierwszą godzinę nic nie rozumiałam, tylko zatykało mi uszy.
Lotnisko Szeremietiewo podobało mi się bardziej. Przede wszystkim dlatego, że jest większe, nie ma tłumów, a w ich strefie duty-free serwują darmowe koktajle). Wszędzie są znaki kierunkowe, więc bardzo trudno się zgubić.
Lot do Nowego Jorku był dla mnie cięższy, bo leci się 10 godzin. Nie dało się wygodnie ułożyć do snu w fotelu, za to na oparciu fotela przede mną był mały monitor, zdążyłam obejrzeć 2 filmy i pograć w gry. Jedzenie było słabe.
Ale latanie jest naprawdę super! Zwłaszcza gdy zaczynasz lecieć i zapiera dech w piersiach, potem wznosisz się coraz wyżej i wyżej, aż w końcu szybujesz nad chmurami)