Wstaliśmy wcześnie... była około siódma rano... Menedżer miał po nas przyjechać i zabrać do pracy.
Wypiliśmy kawę z pączkami kupionymi wczoraj w Walmart.
Załadowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do pracy... Jazda trwała 20 minut.
Osobiście, zanim sama nie popracowałam w McDonald's, zawsze miałam pytanie – jak??? Jak oni zdążają podać ci zamówienie w ciągu 2 minut???? Po tym, jak sama popracowałam w tej globalnej megakorporacji, mogę powiedzieć – tak, wszystko co genialne jest proste!!!
Klient składa zamówienie – kasjer wbija zamówienie do systemu – w kuchni pracuje swoisty żywy przenośnik – zamówienie trafia na mały ekranik – pracownicy zaczynają kompletować zamówienie – wybiera się kolor papieru, w który zawija się dany cheeseburger lub hamburger – a dalej, wszyscy orientując się po kolorze papieru, kładą do kanapki dany składnik... na taśmie zazwyczaj pracuje od 1 do 4 osób.
Pewnego razu przywieźli nam autobus z więźniami (jechali z prac społecznych), z których każdy zamówił po 2 podwójne cheeseburgery... Wszystkie te podwójne cheeseburgery musieliśmy ulepić w 10 minut! Zdążyliśmy...
Liryczna dygresja numer dwa
Jeśli nagle zaproponują wam wyjazd do pracy na rzecz McDonald's... NIE ZGADZAJCIE SIĘ! TO NAJTRUDNIEJSZA PRACA Z WSZYSTKICH, KTÓRE KIEDYKOLWIEK WYKONYWAŁAM! MĘCZĄCA, CAŁY DZIEŃ NA NOGACH, NIE MASZ PRAWA USIĄŚĆ NAWET GDY NIE MA KLIENTÓW! NIE MA LUDZI – PRZECIERAJ TAŚMĘ LUB MYJ PODŁOGĘ, ZAMATAJ, ALE TYLKO NIE SIEDŹ! W KOŃCU! ZA CO CI PŁACĄ??? WIELE TEŻ ZALEŻY OD MIEJSCA, GDZIE ZNAJDUJE SIĘ MAC... NASZ BYŁ W DRODZE NA PLAŻĘ, DLATEGO GŁÓWNE UDERZENIE SPADŁO NA NAS (MY PRACOWALIŚMY NA PEŁNY ETAT A NAWET DŁUŻEJ, PODCZAS GDY NASI PRZYJACIELE W SĄSIEDNIM MIEŚCIE ODCZUWALI BRAK GODZIN PRACY!!!)
Z NAMI PRACOWALI GŁÓWNIE RUMUNI, TAJOWIE I ROSJANIE (ICH BYŁA MNIEJSZOŚĆ, NIESTETY)...
W PRACY ZABRONIONE BYŁO MÓWIENIE W JAKIMKOLWIEK INNYM JĘZYKU NIŻ ANGIELSKI! SUPERWIZORZY DZIKO SIĘ WŚCIEKALI, GDY KTOŚ ZACZYNAŁ MÓWIĆ W SWOIM JĘZYKU, PATRZYLI KRZYWO I ROBILI UWAGI...
ALE! JUŻ POD KONIEC PIERWSZEGO TYGODNIA WSZYSCY W MAC MÓWILI PO ROSYSKU!!!!! CO WIĘCEJ, ŚPIEWALIŚMY PIOSENKI, OLEWALIŚMY MENEDŻERÓW (KTÓRZY OKAZALI SIĘ PORZĄDNYMI ŚWINIAMI, JAK SIĘ PÓŹNIEJ OKAZAŁO).
WNIEŚLIŚMY OŻYWIENIE DO KOLEKTYWU :)
PRACA W MAC JEST JEDNOSTAJNA I NUDNA, IMHO. SZYBKO MĘCZĄ SIĘ NOGI... I JESZCZE – KAŻDY OSZUKUJE MCDONALD'S NA SWÓJ SPOSÓB))) OSOBIŚCIE UWIELBIAM KARMEL – DLATEGO W DOMU ZAWSZE MIAŁAM SZKLANKĘ WYPEŁNIONĄ PO BRZEGI KARMELEM... NA PRZERWIE POZWOLONO NAM KUPIĆ COŚ ZA PÓŁ CENY.. A I TO MENU BYŁO ŚCIŚLE OGRANICZONE...
TO WSZYSTKO O PRACY... CHYBA.
