MOSKWA-NY...LINIE LOTNICZE AEROFLOT...
Ach... Jak cudownie jest jeść kurczaka z puree (AEROFLOT), a nie okropny makaron wymieszany z czerwoną papryką i oliwkami (jak to bywa, gdy lecisz liniami KLM)...
PODSTAWILI RĘKAW DO SAMOLOTU... WITAJCIE W NY!!
Nawet powietrze wydaje się tam inne... A właściwie przez pierwsze kilka godzin w ogóle nie mogłam powiedzieć, czy tam w ogóle jest powietrze... było duszno... zawieźli nas do hostelu na Manhattanie... Kiedy jechaliśmy, przed moimi oczami przelatywały kadry z amerykańskich filmów... NO I GDZIE JEST TA JEDNOPIĘTROWA AMERYKA, CO?... LUDZIE SIĘ SPIESZĄ... CHCĘ SPAĆ... Właśnie w hostelu poczułam, że jestem w Ameryce!!! To coś przypominającego akademik, którego wystrój był specyficzny... Dominował czerwony kolor... A jeszcze dowiedzieliśmy się, że czasami wieczorami organizują tam coś w rodzaju comedy club... Pokój 4-osobowy... Jeden prysznic na piętrze... Masakra... Ale w tamtym momencie miałam to głęboko gdzieś - byłam strasznie zmęczona w samolocie i chciałam jak najszybciej zmyć z siebie cały ciężar wrażeń... w pokoju oprócz łóżek był jeszcze sejf... Wieczorem kobieta z naszej firmy sponsorskiej przeprowadziła z nami rozmowę, odpowiadała na pytania (typu jak dojechać do Greyhound i co to w ogóle jest??))...
SPACEROWAĆ PO MANHATTANIE... FAJNIE... ale lepiej robić to nie samemu i najlepiej nie zbyt późno w nocy)) bo jest tam zbyt wielu Afroamerykanów, którzy rzucają w twoją stronę dwuznaczne spojrzenia... A CO JEST JESZCZE GORSZE!! - tam mieszkają szczury!!! Które w ciemności początkowo wzięliśmy za dobrze wykarmione koty...
Tak minął pierwszy dzień mojego pobytu w NY...

